"Ludzie potrafią się zmienić, nawet ci źli, ale tylko jeśli sami tego chcą."
Autorka Bloga
Prolog
- Przepraszam Cassie! Naprawdę nie chciałam! - zaczęła przepraszać Lilka.
- Przepraszasz? I co mi z twoich przeprosin? Bluzka się nie wyczyści! - złościła się Cassandra Sonnet pokazując palcem plamę z sosu pomidorowego na swojej nowej koszulce z krótkim rękawem.
- Zostaw ją, Sonnet - warknął znany Lily głos. Przełknęła głośno ślinę.
- Och, Scorpio! Ty jej bronisz? - Cassandra wybałuszyła oczy.
- Tak. Nie słychać? Jesteś bardziej pusta niż podejrzewałem. Jesteś nadmuchaną plastikową kukłą! - rzucił w stronę dziewczyny z poplamioną bluzką, po czym odszedł, a echo jego obcasów z pantofli odbijało się na korytarzach jeszcze kilka minut.
~*~
- James! Oddaj mi moje zdjęcia! To mój album! No weź! - wołał rozpaczliwie Albus, gdyż jego brat James Syriusz zabrawszy mu jego album ze zdjęciami znanych osobistości quidditha nie chciał mu go oddać. Zaczęli się bić kiedy do Pokoju Wspólnego Gryfonów wpadła zdenerwowana Lily.
- Lilka? Co ci? Halo? Czy ty mnie w ogóle słyszysz? - zadawał pytania Ten Przystojniak swojej siostrze, wstając i otrzepując się z kurzu, na którym leżał przed chwilą. Do rudowłosej jakby nic nie docierało.
- Na pewno nic ci nie jest? - spytał Al także wstając. Z jego stłuczonego nosa kapała krew spadając na okładkę albumu.
Lilka zamruczała coś pod nosem, by po chwili krzyknąć.
- Nie wiecie, kto mnie musiał bronić! Zostałam poniżona! Nic już się nie zmieni! A najbardziej nienawidzę tego arystokratycznego durnia! - wrzeszczała, a jej twarz zdobiło coraz więcej piegów. Lily była bardzo zdenerwowana.
- Jak możemy tobie pomóc? - spytał grzecznie Al siadając na szkarłatnej kanapie obok Lilki.
- Nie wiem.
- Ja wiem. - powiedział głos tak dobrze im znany, że zdziwili się, słysząc go w Salonie Gryfiaków.
- A ty co tutaj robisz, panie Tleniony? Zgubiłeś może kolegów? - spytał James podchodząc do niego. Stanęli twarzą w twarz około dwóch stóp od siebie.
- próbuje wam pomóc. - westchnął i przeniósł wzrok na czubki swoich butów.
To było nie mniej dziwne.
____________________________________________
____________________________________________
pozdrawiam, ExpectoPatronum
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz